Link 26.12.2011 :: 17:06 Komentuj (1)
Zastanawiające, że zgadzam się z dr Wandą Półtawską! Jej opinie o sensie życia, potrzebie przestrzegania stawianych wymagań, nieuchronności fatum... Wszystko to prawda. Jedno, co nas różni, to fakt, że ona wierzy, a ja nie. Chrześcijaństwo bez Boga?
Dziwne tezy
Link 01.12.2011 :: 19:36 Komentuj (0)
W co tu się gra? Sieć intryg, zakusów, spraw zaległych jest co najmniej podejrzana. Odczuwam ciężar, atakują mnie paragrafy i każdy krok jest jakby rodem z pola minowego. Ile razy myli się saper? Czasem najgorzej jest wiedzieć. Ale też i nie wiedzieć jest paskudnie. Wymazać nie wszystko można, ale warto próbować.
Alors
Link 29.11.2011 :: 20:57 Komentuj (4)
A więc powracam.
Co Wy na to, żebym zakochał się w heteryku? Czy to jeszcze wypada? A może dopiero teraz wypada?
Albo pracować w kombinatach, hutach, niemal jak z Petrobudowy. W gazecie już o mnie stało, ale to jednak trochę deprymujące.
Dzień dobry, moi mili :)
Link 01.11.2010 :: 16:02 Komentuj (3)
Niektórzy są całe życie u Maryi w ordynansach, a inni w aspiranturze po grób. Tymczasem trzeba dać sobie pokój z takimi bajaniami; puścić bokiem i mieć wolne. Kiedy nie wychodzi, nie warto, nie da się - to należy mówić to, co Cambronne i odchodzić. Najgorzej jest utkwić w sieni. Ani to salon, ani podwórzec - a wieje...
Dlatego, a może mimo tego, Moi Drodzy Czytelnicy, doprowadziwszy ten blog do dnia 1 listopada 2010 roku, zamykam go. Powisi tu sobie jeszcze troszkę, a potem zniknie.
Dziękuję Wszystkim, którzy się tu pojawiali, w czółko całuję komentujących i zasyłam uśmiech.
Potem mówię sakramentalne: farewell, miss Iza, farewell.
Link 21.10.2010 :: 20:44 Komentuj (2)
Tak a propos Polski i chłopców (bo pasuje i tu, i tu):
Nie chcemy już od Was uznania
Ni Waszych mów, ni waszych łez!
Skończyły się dni kołatania
Do waszych serc, jebał was pies!
Link 12.10.2010 :: 15:06 Komentuj (2)
Czego oczekujesz? Czego oczekiwałeś? Jaki był cel i powód? To mało ważne. Znalezienie się w trybach zupełnie eliminuje uprzednie wątpliwości i nadzieje. Rzeczy toczą się niezależnie i mały masz wpływ na finał. A finały potrafią być zimne, jesienne i mdłe...
Istotność nieistotności
Link 08.10.2010 :: 17:19 Komentuj (0)
Żarty - żartami, ale tu już nie ma odwrotu. Są konsekwencje i trzeba je ponosić, ale nie można w ogóle zrezygnować. Nie ma powrotu na cudzy chleb, bo jest tylko ten własny. Wszystko jest własne i poważne i nie da się tego odrzucić. Alternatywa minęła. Czas minął. Game jeszcze nie over, ale nie ma powrotu do innego levelu. Brzmi okropnie i zupełnie nie wiem, dlaczego dopiero dzisiaj to do mnie dotarło.
Tak się będzie trzeba toczyć i kręcić. Finał jest z grubsza znany, ale póki co zimno i źle dookoła. Jak Karusia mogę piać, że źle mnie w złych ludzi tłumie. Dodam tylko, że ja nie lepszy, a nastrój jak na listopad. Nawet jednodniowy wypad do Warszawy mnie zawiódł. A krytyczne spojrzenie na Chmielną sprawiło, że odczułem prowincjonalność tego świata, w którym trotuar z brzydkim pseudoklinkierem może być salonem stolicy.
Istotność nieistotności jest chyba najgorszym, co może człowieka otaczać. Dystans, który mógłby być zaś odpowiedzią, prowadzi do wyobcowania i wcale nie poprawia samopoczucia. Jak mówią Polacy: sroce spod ogona nie wypadłem. I słusznie mówią. Trzeba się cenić, bo wlezą na głowę. Zapada cisza, to trzeba ją przerwać. Bredzą, to wyśmiać. Kłamią, to zbesztać. Inaczej tylko potop hord knajackich, mord zapuszczonych i niemytych. A arki nie będzie miał kto poprowadzić.
Link 23.09.2010 :: 18:07 Komentuj (2)
W rozkroku między pierwszym a drugim ćwierćwieczem nie jest przyjemnie. Nie wiadomo, kiedy nadejdzie czas tej prawdziwej dorosłości i ponoszenia pełnej odpowiedzialności.
Jest taka forma, że na przyjęciu panowie proszą panie. Ja nie proszę, bo nie tańczę, bo nie jestem szarmancko ujmujący, bo nie widzę sensu pustej formy. I jak mnie można ocenić? Siedzi i pije. Ale to nie do końca tak. Ja nie rozumiem idei upodlenia nad karkówką, z którego to występku wynika tylko wstyd i pseudo-przyjacielskie gesty wobec obcych osób. Wolę konsekwentne wycofanie niż zadekretowany luz.
Tadeusz Różewicz szukał nauczyciela i mistrza, a niedługo ja będę właśnie nauczycielem. Najgorszy sort człowieka? Doktorant. No i ja tego doświadczę na własnej skórze, stając na pięcie za katedrą. Zostanę w pamięci jako szlaczek w indeksie i ranne wstawanie w piątek. Ale i tego potrzeba w Szkole pokory nr 1.
O najważniejszym warto choć wspomnieć. Esemesujemy, piszemy maile, nawet dzwonimy. Jest ciekawość, niepozbawiona obawy, ale przede wszystkim duży kredyt: zaufania, przekonania, że jeszcze można, sympatii. Jest też wzajemność, co miłą jawi się odmianą w historii połączeń.
Link 19.09.2010 :: 19:03 Komentuj (4)
Oglądam koncert z okazji XXV-lecia założenia Ochotniczych Rezerw Milicji Obywatelskiej. Piosenki i konferansjerka na najwyższym poziomie. Siedzę w nowym puchatym szlafroku i sączę piwo. Za oknem bachory poszły już do domu. W takich to okolicznościach wznawiam pisanie bloga. Zobaczymy, czy coś jeszcze z niego wyrośnie.
Link 30.06.2010 :: 15:24 Komentuj (4)
Uprzejmie informuję, że tymczasem wysyłam blog na wakacje.
Link 17.06.2010 :: 22:19 Komentuj (0)
Czego nie ma w Internecie? Nie ma tam wspomnień. Jak się człowiek wychował w pałacu nad Odrą, rósł razem z gromadą upośledzonych dzieci i ich nauczycieli na skraju powiatu, obok Państwowego Gospodarstwa Rolnego, w którym perłą w koronie była gorzelnia; jak się jeździło roburem do przedszkola, a na głosowanie w 1989 do gminy - tego wszystkiego nie ma w Internecie. OK, od teraz będzie.
Zezowata ciota pisze w komentarzach na jednym z portali społecznościowych, że jestem brzydki i dziwny. No jestem, ale czy to powód, żeby o tym pisać w Internecie? Myślę, że wątpię.
Jaki ja byłem naiwny, jak chciałem być prezydentem Polski. Długo nim chciałem był być, zanim mi przeszło. Jak sobie pomyślę, że to trzeba mieć aparat, rzeszę współpracowników i być absolutnie zafiksowanym na tym punkcie, to cieszę się, że sobie odpuściłem. Z drugiej strony, przerażają mnie ci, którzy sobie nie odpuszczają. A może popadłem w czczy eskapizm i słuchanie rosyjskich romansów w domowym zaciszu to za mało?
Link 10.06.2010 :: 11:10 Komentuj (3)
Przy budce Ruchu - tam, gdzie wiesz - znajdziesz mnie zawsze, jeśli chcesz! Tak się śpiewało w latach 60. XX wieku. I czekało się pod tą budką. Nie było smsów, fejbuków i naszych klas. Nie było maili i gadu-gadu. Tak chyba było łatwiej, nie mnożyło się kanałów komunikacji, a można było się koncentrować na meritum. I były pikiety w ilości zatrważającej, i chłopcy spędzali czas po godzinach sami, nie informując o wszystkim całego świata. Były salony, SPATiF-y i inne ciekawe przybytki.
Dzisiaj wszystko jest jawne i upublicznione. Sami do tego doprowadziliśmy, bo nikt przecież nie zmuszał. Chcieliśmy, to mamy. Jest nam na pewno łatwiej, bo szybciej można się porozumieć i szybciej znać odpowiedzi na kluczowe pytania.
Nie wiem, jaki jest bilans i nie chcę go tworzyć, ale coś jest na rzeczy, że mam ochotę wyrzuć telewizor.
Link 23.05.2010 :: 10:30 Komentuj (0)
"
Do lad, do kantorów, do kas
i czas, który pędzi jak wariat.
W tym zgiełku zabrakło nam pauz,
a życie to nie jest piekarnia -
potrzebne nam czas oraz przestrzeń
i oddech czyjś bliski w noc grzeszną.
Na niebie, po burzach i wietrze,
Zachodzi czerwone słoneczko!
Odpocznij, odpocznij, kochanko i żono
w łagodnym pejzażu, powoju,
by wreszcie, by wreszcie odzyskać straconą
tę siłę, tę siłę spokoju. Odpocznij.
Już dość masz tych napięć, tych słów
rzucanych kamieniem z ekranu.
Już dość gadających masz głów,
wyborców stawianych pod ścianą.
Wieczorem niech będą wieczory,
a rankiem niech ranek się srebrzy.
Niech w głowie nie szumią te spory,
kto większy, silniejszy, mądrzejszy.
Odpocznij, odpocznij, kochanko i żono
w łagodnym pejzażu, powoju,
by wreszcie, by wreszcie odzyskać straconą
tę siłę, tę siłę spokoju. Odpocznij.
Gdy zgasł jupiterów już blask,
łagodnie się sączy świt-światło.
Odpocząć, zanurzyć się czas
w tę naszą najmniejszą prywatność.
Tej ciszy cudownej nam trzeba,
gdy słychać, że z kranu coś siąpi.
Pod oknem wam życzę Romea,
co przyniósł dojrzałe poziomki!
Odpocznij, odpocznij, kochanko i żono
w łagodnym pejzażu, powoju,
by wreszcie, by wreszcie odzyskać straconą
tę siłę, tę siłę spokoju. Odpocznij.
Tribute to Sarah Kane
Link 10.05.2010 :: 14:00 Komentuj (2)
Chcę śpiewać głośno protest songi na ulicy; chcę patrzeć, jak zamarza łza na Twoim policzku; chcę czuć, jak wiatr rozwiewa mi włosy; chcę pić kawę i whiskey najlepszego sortu. Chcę nie brać odpowiedzialności i nie musieć jej brać; chcę móc spojrzeć każdemu w oczy z pytaniem "o co ci chodzi" i nie musieć słuchać nieciekawej odpowiedzi.
W wolnej chwili: będę czytał listy Roży Luksemburg, wsiądę na przednią platformę tramwaju, obiorę grejpfrut ze skórki i będę się krzywił jego goryczą, zrobię manicure, popatrzę przez okno, za którym będzie płynąć rzeka upstrzona kajakami.
Nie będzie mnie bolało gardło, nie skoczy mi nigdy ciśnienie, nie będę zamroczony alkoholem, nie spojrzę lubieżnie na nieznajomego na ulicy....
I chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować ci stopy i trzymać cię za rękę i wychodzić żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz talerza i spotykać się w barze i rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i...
Link 05.05.2010 :: 13:18 Komentuj (4)
Prawda jest chyba taka, że nie lubię polactwa. Słusznie to słowo postało ze słowa "robactwo". Nie jest dobrze być tak krytycznie nastawionym do tej większości, z którą podróżuje się co rano tramwajem... Pisał stary Gombro, że największą zbrodnią, jaką może popełnić Polak, to powiedzieć innemu Polakowi "nie lubię Szopena". Dlaczego? Bo Polak musi kochać Szopena. Polak musi uważać, że polscy mężczyźni są szarmanccy i kulturalni, a polskie dziewczyny są najpiękniejsze na świecie.
Kiedy Czesław Mozil (Czesław Spiewa) w programie Kuby Wojewódzkiego mówi o tym, że miał problem, bo Polki kiepsko robią laskę i są przy tym smutne, słyszy gwizdy i buczenie. A może taka jest prawda, że jest różnica między Dunkami a Polkami, i może to te pierwsze są lepsze w łóżku? A Czesław mówi jeszcze, że się w liceum przespał z kolegą. O co go pytają? "Czy nie bolało?". Co odpowiada Czesław: "W liceum nic nie boli". Kto wygrywa? Duńczyk. A polactwo zgrzyta zębami.
Dlaczego Polacy są zawstydzeni i zażenowani widząc polski pawilon na EXPO w Szanghaju? Przecież to żaden wstyd ubrać się w wycinanki papierowe i tak przystroić nasz pawilon - to jest Polska, a nie jakieś tandetne sny o potędze i koloniach zamorskich...
Ta ciągła potrzeba udowadniania sobie i światu, że jesteśmy dobrymi Polakami... To ciągłe udawanie, że Wrocław jest polskim od wieków miastem, a jego obecni mieszkańcy są zainteresowani Kresami wschodnimi jak swoją własną zakorkowaną ulicą. Bezcelowe darcie pierza w sprawach niemających tak naprawdę żadnego znaczenia. Albo inaczej: mających znaczenie dla polactwa, bo odpowiadające temu kodowi, którym to plemię się posługuje. Czy tak trudno dostrzec jałowy bieg?
Czy może być Europa bez dumnego mieszczaństwa? Czy może być miasto bez arystokracji kosmopolityzmu? Czy może być Europejczykiem ktoś, kogo bolało w liceum?